Skuteczne leczenie SM cz. I

Oddzielny dział poświęcony tematyce Zbilansowanych Kwasów Tłuszczowych.
sowka
Posty: 35
Rejestracja: 25 maja 2016, 22:36

Re: Skuteczne leczenie SM cz. I

Postautor: sowka » 19 paź 2018, 21:31

Witajcie
znalazłam na pewnym blogu taki oto wpis - cyt.
...... prawie dekadę temu ktoś z mojej rodziny zachorował na stwardnienie rozsiane. Od wielu lekarzy – specjalistów z medycyny akademickiej usłyszeliśmy iż, jest to nieuleczalna choroba o podłożu autoimmunologicznym. W uproszczeniu, układ odpornościowy jest za silny i atakuje zdrowe komórki doprowadzając do stopniowego wyniszczenia układu nerwowego. Dostępne lekarstwa mogły co najwyżej spowolnić postęp choroby. To, co mówią lekarze przyjęliśmy za pewnik. Po trzech miesiącach „cudownej” terapii lekami immunosupresyjnymi okazało się że „lekarstwo” zabije cię szybciej niż choroba. Wszystkie leki czy zalecenia poszły w odstawkę.

Zacząłem czytać, czytać i czytać. Szybko natknąłem się na terapię komórkami macierzystymi, które błyskawicznie usuwają uszkodzenia rdzenia czy mózgu, ale nie rozwiązują problemu. Spróbowaliśmy, działa, ale co z tego skoro komórki mogą tylko kupić trochę czasu. Dalej szukałem przyczyny.

W 2010 roku trafiłem na wpis człowieka, u którego udrożniono zwężone w nienaturalny sposób żyły szyjne, w efekcie czego natychmiast cofnęło się wiele symptomów. Aby dotrzeć do jego wiedzy (mówiąc wprost) kupić jego wiedzę i kontakty zapłaciłem za kolejną operację, na którą bezskutecznie zbierał środki. Po kilku dniach miałem dostęp do 3 specjalistów z Austrii, Włoch i USA, którzy badali temat. Procedurę udrażniania żył u pacjentów z MS nazwano CCSVI.

Efekty stosunkowo prostego zabiegu angioplastyki były w niektórych przypadkach na tyle spektakularne, że pacjenci, dla których wcześniej nie było nadziei uwierzyli, że może jednak wyjdą z tego bagna. Niestety, jak grzyby po deszczu zaczęły powstawać kliniki udrażniające żyły szyjne, traktując pacjentów jako dojne krowy. Dwudziesto minutowy zabieg w znieczuleniu miejscowym i następny proszę. Nikt się nie zastanawiał czy problemem są wyłącznie żyły szyjne czy może coś więcej. Co gorsza, były kliniki które niszczyły ludziom zastawki doprowadzając do pogorszenia stanu zdrowia. Po 3 latach metoda ta miała tylu zwolenników ilu przeciwników. Niektórzy widzieli w niej nadzieję. Inni próbowali jej zabronić. Ostatecznie sprzedaż leków, które co najwyżej mogą spowolnić postęp SM (jednocześnie wywołując inne problemy) jest bardzo dochodową gałęzią. Z drugiej strony, ciężko się dziwić negatywnemu nastawieniu środowiska medycznego do procedury niesprawdzonej w badaniach (za które niewiadomo kto miałby zapłacić), a które jednocześnie mogłaby dowieść, że pacjentów z MS leczono w niewłaściwy sposób przez ostatnie 30 lat.

Na zabieg w najbardziej znanych polskich klinikach się nie zdecydowaliśmy ze względu na wątpliwości co do jakości procedury oraz ryzyka. Po pewnym czasie pomogliśmy uruchomić program CCSVI w szpitalu Medicover w Warszawie. Poddaliśmy się operacji. Lekarz prowadzący mimo ewidentnych wskazówek z MRI (rezonans magnetyczny) nie znalazł problemów z odpływem krwi z mózgu. Tak widocznie miało być. Innym ta procedura pomogła w mniejszym lub większym stopniu. Najbardziej spektakularną zmianą było odzyskanie wzroku u 25-letniej pacjentki.

Fragment dokumentacji Anny B…..

„12 godzin po zabiegu obudziłam się w nocy i jakby ktoś zdjął zasłonę z mojego oka, mogłam czytać w telefonie tym chorym okiem. Po tygodniu od zabiegu oko całkowicie było zdrowe. Okulista z czeterdziestoletnim stażem był w szoku, nie chciał wierzyć, że nie przyjmowałam sterydów”

W każdym razie mój przyjaciel z Austrii (laureat złotego medalu INSDV za pionierskie badania nad przewlekłą mózgowo-rdzeniową niewydolnością żylną i jej związkiem z SM), stwierdził jasno: to nie jest tak, że deformacji nie ma. Lekarze wykonujący zabieg po prostu ich nie znaleźli. Kilka dni później pomógł mi umówić zabieg w Nowym Jorku.
Różnica drastyczna. W Polsce, jak i praktycznie we wszystkich klinikach tego typu na świecie, podawano płyn kontrastowy i przez kilkanaście sekund obserwowano jak krew odpływa z mózgu. W USA przez 3 godziny Prof Sclafani sondą z kamerą badał każdą żyłę od szyi w dół. Nie dziwi więc, że znalazł kilka deformacji, nie tylko w żyłach szyjnych, ale i w żyle nerkowej. Po zbalonowaniu feralnych miejsc i przywróceniu prawidłowego krążenia krwi natychmiast zniknęło 80% symptomów. Ktoś, kto przed zabiegiem mógł przejść 50-100 m, następnego dnia przeszedł 4 km. Przez kolejne 1,5 roku stan nieustannie się poprawiał, po czym niektóre symptomy zaczęły wracać.

Przyjaciel z Austrii na bazie MRI wypowiedział się jednoznacznie. Mamy do zoperowania deformacje, ale w żyłach wewnątrzczaszkowych. Problem jest taki, że nie operuje się tego nigdzie na świecie. Sal z NY wykonuje zabiegi na najwyższym poziomie, ale wyłącznie od podstawy czaszki w dół. Poza tym IVUS (usg wewnątrznaczyniowe) daje niezły obraz wnętrza żyły, ale kluczem do rozwiązania CCSVI jest zbadanie całego układu żylnego od zatok żylnych wewnątrzczaskowych po żyły nerkowe wraz z pomiarem ciśnienia, bo to co kamera przeoczy na pewno wychwycą czujniki ciśnienia.

Jeden z moich znajomych, u którego problem leżał w żyłach wewnątrzczaszkowych, próbował przy pomocy wpływowych znajomych utworzyć klinikę podchodzącą kompleksowo do CCSVI. Poza finansowaniem pewnych rzeczy nie chciałem bezpośrednio angażować się w temat.

Po roku braku rezultatów sam wziąłem się za utworzenie kliniki. Kilka lat chodzenia wokół CCSVI sprawiło, że łatwo udało mi się zebrać fantastycznych neurologów, neurochirurgów oraz radiologów interwencyjnych, którzy przygotowali projekt naukowy, który pozwoli zbadać korelację pomiędzy przewlekłą niewydolnością żylną (CCSVI), a objawami MS. Projekt został przedstawiony komisji bioetycznej, która zaopiniowała go pozytywnie, widząc w tym kompleksowe podejście do CCSVI, jak i ogromną szanse dla chorych. Bez ich zgody nie mógłbym nic zrobić, gdyż nie jest to zatwierdzona procedura medyczna i co gorsza nikt tego jeszcze na świecie nie robi.

W każdym razie, po prawie kolejnych 2 latach starań udało mi się uzyskać wszystkie pozwolenia, kupić niezbędny sprzęt, zatrudnić lekarzy i wynająć część szpitala, gdzie od grudnia przeprowadzamy zabiegi. Do tej pory zoperowaliśmy 5 osób. Stan 4 z nich natychmiast uległ poprawie. To niesamowite, ale różnice widać tuż po wybudzeniu pacjenta. W jednym przypadku niestety nie było poprawy, gdyż anatomiczna budowa czaszki wykluczała skuteczną interwencję.

Dziś wiemy, że aby pomóc ludziom musimy zrobić rezonans T3 (bardzo wysoka rozdzielczość), przeanalizować model układu żylego w 3D oraz wyszukać miejsca wymagające interwencji. Następnie przez 3-4 godziny pod pełną narkozą obejrzeć od wewnątrz cały układ żylny, począwszy od żył wewnątrzczaszkowych na nerkowych kończąc. Kamera, jak twierdził dr Franz z Austrii to jedno, ale czujniki ciśnienia pokazują więcej. Gdy znajdziemy deformacje żyły balonujemy ją, aby powiększyć jej średnicę i zapewnić prawidłowy przepływ krwi. Po kilkugodzinnej operacji dopiero widać na jakim poziomie było CCSVI 9 lat temu, a co możemy robić dziś.

Wpis umieściłem, gdyż do tej pory miałem ograniczone moce przerobowe ze względu na remont szpitala, gdzie wykonujemy zabiegi. Od kwietnia możliwości nam znacznie rosną, więc zaczynam publikować informacje nt kliniki. Tak, chorym na SM można pomóc wbrew temu, co sądzi większość środowiska neurologicznego. Co ciekawe naszym głównym badaczem jest właśnie neurolog. Problemem jest ciągle finansowanie. Kilka osób zoperowaliśmy z własnych pieniędzy, ale nie jestem studnią bez dna. Lista oczekujących na darmowy zabieg przekracza już 60 osób i przestaliśmy dopisywać kolejne osoby. Będę je operował wg możliwości. Jeżeli ktoś potrzebuje zabiegu i go na to stać, możemy w klinice to zrobić wcześniej. Równolegle prowadzę rozmowy z różnymi organizacjami nt pozyskania finansowania, gdyż większości osób nigdy nie będzie stać na zabieg, kosztujący kilkadziesiąt tysięcy.

Artykuły czyta ok. 25-30 tys osób. W tej grupie są na pewno osoby chore, 1/600 statystycznie, a także osoby mających bliskich chorych z rodziny lub wśród znajomych. Nie życzę Wam tego, ale statystyka jest nieubłagana.

Jeżeli ktoś z Was potrzebuje więcej informacji znajdziecie je na stronie: www.ccsvi-clinic.com
Aby uprzedzić uwagi w komentarzach, że udrożnienie przepływów jest połowicznym rozwiązaniem problemu, gdyż nie wiemy czemu dochodzi do deformacji. Odpowiadam, iż sporo już wiemy. W niektórych przypadkach są to nadmiernie rozbudowane mięśnie szyi naciskające na delikatne żyły. Żyły także często są osłabione ze względu na określone patogeny. To też jest część badania, ale nie chcę Was zanudzać kwestiami technicznymi.

Przetestowaliśmy już całe mnóstwo terapii, zrobiliśmy dzisiątki badań, sprawdziliśmy wiele hipotez. Większość z nich wypiszę, aby nie pojawiały się w komentarzach. Są inne rzeczy, które mogą mieć wpływ na stan pacjenta:

• borelioza czy neroborelioza często mylona z MS

• zwężenie pnia trzewnego wywołująca podobne objawy,

• niedobór witamin, zwłaszcza B12, D3, K2,

• chlamydia pneumoniae osłabiająca naczynia,

• chelatacja eliminująca metale ciężkie,

• dożylne podawanie witamin i minerałów,

• eliminacja alergenów z żywności,

• cannabis zarówno niepsychoaktywny, jak i olej z konopii,

• prawidłowe ustawienie kręgosłupa, zarówno u najlepszych chiropraktorów, jak i poprzez reset pamięci komórkowej,

• LDN,

• oczyszczanie organizmu z patogenów,

• biorezonans,

• akupresura, akupunktura,

• terapia energią,

• hipnoza,

• aurotprogramowanie na poziomach podświadomych wraz z medycyną germańską.

Te i wiele innych przerabialiśmy, lecz w żadnym przypadku nie było tak silnej poprawy, jak przy CCSVI. ......"

Tą resztę doszperałam i dopisałam tu sama - ciekawa jestem opinii Bow1[/b]

CCSVI to prze­wle­kła mó­zgo­wo-rdze­nio­wa nie­wy­dol­ność żylna.
Jest to stan cho­ro­bo­wy wy­stę­pu­ją­cy, gdy za­bu­rzo­ny zo­sta­je od­pływ krwi z mózgu oraz rdze­nia krę­go­we­go.
Przy­czyn stanu cho­ro­bo­we­go może być wiele:
zwę­że­nia żył,
blo­ka­dy,
uszko­dze­nia za­sta­wek
lub
inne de­for­ma­cje unie­moż­li­wia­ją­ce pra­wi­dło­wy od­pływ krwi.

We­dług hi­po­te­zy, u pa­cjen­tów, u któ­rych zdia­gno­zo­wa­no CCSVI, krew żylna po­zo­sta­je w cen­tral­nym sys­te­mie ner­wo­wym zbyt długo lub też z po­wo­du re­fluk­su cofa się do mózgu lub rdze­nia krę­go­we­go. Ma to pro­wa­dzić do ka­ska­dy efek­tów bio­lo­gicz­nych, któ­rych koń­co­wym eta­pem jest za­pa­le­nie i de­mie­li­ni­za­cja, jak w stward­nie­niu roz­sia­nym.

proszę zobaczyć też relacje pacjentów
https://ccsvi-clinic.com/pl/relacje-pacjentow
R4M30
Posty: 24
Rejestracja: 07 lut 2017, 17:07

Re: Skuteczne leczenie SM cz. I

Postautor: R4M30 » 20 paź 2018, 19:40

sowka pisze:ciekawa jestem opinii Bow1

Opinia jest zawarta w pierwszym poście tego tematu
Bow1 pisze:We Wrocławiu jest prywatna klinika która leczy SM skuteczniej udrażniając naczynia krwionośne w mózgowiu. To jest dobry krok do przodu a poprawy stanu zdrowia nie notuje się tylko wówczas gdy u chorego są nietypowo małe otwory w kości czaszki przez które przechodzą naczynia krwionośne i sonda wprowadzana przez neurochirurga nie przechodzi przez ten kanał. W innych przypadkach zabieg ten jest oczywiście skuteczny. Problem polega na tym, że zabieg ten jest bardzo skomplikowany i kosztowny. Koszt to chyba 50 tyś zł,a 100% gwarancji nie ma ponieważ nigdy nie wiemy czy wszędzie mamy odpowiedniej średnicy otwory przez które przebiegają arterie. Jest jeszcze inny problem a dotyczy on trwałości poprawy stanu zdrowia. Moim zdaniem poszerzenie, udrożnienie naczyń poprzez przepchanie sondy nie będzie trwałym wyleczeniem. Poprawa stanu zdrowia będzie okresowa ale jeżeli jednocześnie zastosujemy terapię która usunie zmiany miażdżycowe to wyleczenie będzie trwałe.

edit:
Też trochę poszperałem. Ten wpis pochodzi z https://independenttrader.pl/jak-wyleczyc-nieuleczalne.html
W komentarzach znajduje się taka wypowiedź:
jacekkowal pisze:@trader
Bardzo dobrze, że podejmujesz temat medycyny innej niż akademicka, bo ona nie próbuje nawet leczyć chorób przewlekłych. Po co miałaby to robić? Przecież zarabia tylko na chorych.
Ja osobiście wyleczyłem się z SM samodzielnie, choć profesorowie zawsze mi mówili, że to niemożliwe.
Wystarczyła dieta ketogeniczna, odpowiednia suplementacja witaminowo - minerałowa, detoks, właściwe nawodnienie, zmiana stylu życia na mniej stresujący i progresywna aktywność fizyczna.
Nie wiem, czy innym to na pewno pomoże, choć nam takich, którym pomogło i są zdrowi mimo upływu lat. CCSVI może pomóc tylko na chwilę. Na razie za masz małe doświadczenie w czasie, żeby ogłaszać wyleczenie. Najpierw (albo jednocześnie) próbowałbym tych naturalnych, niechirurgicznych metod, bo są na pewno nieszkodliwe.
Do Twojego dzisiejszego wpisu mam uwagę. Otóż twierdzisz, że z bliską Ci osobą próbowaliście m.in. LDN oraz suplementacji B12, D3, K2. To nie takie proste, jak się wydaje. Czy to pomaga zależy od zastosowanych dawek (zmienne w czasie), form suplementów i czasu trwania terapii. Obawiam się, że takim wpisem zniechęcisz ludzi do stosowania tych sprawdzonych, choć tylko cząstkowych metod. Napisz w szczegółach, jak stosowaliście LDN (ile, jak długo) i witaminy (formy, dawki, czas, kofaktory, dieta). Inaczej Twój wpis traci wiarygodność. Sam stwierdziłeś, że jedno CCSVI drugiemu CCSVI nierówne. Zapewne masz rację. Ale pamiętaj, że poprawa stanu zdrowia tych pacjentów (podobnie jak bliskiej Ci osoby) może być tymczasowa, a tak właśnie działa medycyna akademicka. Później mogą przyjść ogromne rozczarowania,
Kwestia patogenów została już dawno zbadana. Kiedy spełnione są dwa warunki: subkliniczne niedożywienie (brak witamin i minerałów) oraz nagromadzenie toksyn (z żywności, szczepionek, farmaceutyków, amalgamatów, ubrań, mebli, farb itd....) to patogen jest tylko czynnikiem wywołującym rzut. Może to być zarówno wirus, jak i bakteria. Zwykle jest to wirus powodujący tzw. przeziębienie, co współgra z sezonowym obniżeniem odporności, spowodowanym niedoborem witaminy D3. Ale może to być zupełnie niegroźny, wszechobecny inny patogen np. Epstein-Barr), który nie daje normalnie żadnych objawów. Na marginesie: żeby D3 pomagała to trzeba osiągnąć i utrzymać poziom 25(OH)D powyżej 100 ng/l.
Żeby naczynia krwionośne były drożne to trzeba uzupełnić niedobory D3 i jej kofaktorów, czyli K2, A, E, cynku, boru i magnezu (a to wymaga już dużej wiedzy) oraz obniżyć poziom homocysteiny poprzez odpowiednią (też wymagającą naprawdę specjalistycznej wiedzy) suplementację B12, B9, B6, B2.
To nie wszystko, ale nie chcę tu robić wykładu.
Wiem, że niedługo (przełom IV/V) ukaże się książka na ten temat, bo znam autora, który pomógł mi w samoleczeniu. Tytuł będzie brzmiał: Mit chorób nieuleczalnych.
Pozdrawiam serdecznie.

Ten sam wpis jest też tutaj https://www.salon24.pl/u/independenttrader/856784,jak-wyleczyc-nieuleczalne
Mam pytanie: czy to, co jest napisane w komentarzu ma jakiś większy sens?
kizak pisze:Postęp śmierci, jako pierwotnej wady genetycznej, to stan przyspieszonego utlenienia jonów żelaza Fe2+ do Fe3+ w organizmie ludzkim, w szczególności we krwi, prowadzący do przyspieszonej apoptozy komórkowej na skutek zaburzeń czynników wewnętrznych (fizjologicznych) i zewnętrznych (behawioralnych i środowiskowych) homeostazy organizmu ludzkiego.

Zdrowie to stan, w którym organizm ludzki funkcjonuje w homeostazie obserwowanej fizjologicznie jako jak najniższy, ustalony, bezwzględny (ryzyko bezwzględne) i względny (ryzyko względne) stosunek jonów żelaza Fe3+ do Fe2+ w organizmie ludzkim, w szczególności we krwi, warunkujący prawidłowy przebieg telomerazy komórkowej.
Awatar użytkownika
Bow1
Specjalista
Posty: 186
Rejestracja: 30 kwie 2016, 3:14
Lokalizacja: Jezioro Dadaj

Re: Skuteczne leczenie SM cz. I

Postautor: Bow1 » 01 lis 2018, 1:39

Zaistniała konieczność uporządkowania tematów i z tego powodu dalsze/rozbudowane/uzupełniające informacje zamieściłem w dziale - Medycyna Komplementarna w temacie - Choroby neurodegeneracyjne.

Bardzo fajna dyskusja, podoba mi się
Wszystkie wpisy jakie tu zamieściliście są wartościowe i warto je przeczytać. Jeden tylko nie jest do końca uczciwy chociaż wnosi nieco wiedzy.Chodzi mi o wpis @jacekkowal. Użył on kilkakrotnie sformułowania "wymaga dużej wiedzy specjalistycznej" - to akurat jest nieuczciwe ponieważ absolutnie całe leczenie nie wymaga wiedzy specjalistycznej, a jedynie średniego poziomu inteligencji i dużo samozaparcia. Potrzebne są również pieniądze bo suplementy, a szczególnie te dobre kosztują dużo. Stosowanie ich przez rok lub dłużej to niemały wydatek.
Jeszcze ten ostatni komentarz @kizaka o żelazie i telomerazie. Wiem, że żelazo jest niezbędne ale i toksyczne. Wiem, że nie widzę uzasadnienia do jego suplementacji bo wskaźniki można dość szybko poprawić dzięki suplementacji B12, B9, B6, D3 oraz czasem innym suplementom to zależy od przypadku. Tam gdzie w wodzie jest dużo żelaza tam ludzie bardziej chorują i krótko żyją. Z tego powodu w dawnych czasach tereny Warmi i Mazur zawsze były słabo zaludnione. Teraz wystarczy założyć dobre filtry odwróconej osmozy. Telomeraza z kolei to białko, które odbudowuje telomery i aktywne jest jedynie okresowo, a cały proces regulowany jest przez cząsteczki regulatorowe. Gdyby telomeraza była aktywna zawsze to umarlibyśmy szybko i w cierpieniach. Podobnie jak białko P53, którego aktywność również jest regulowana bo inaczej zestarzelibyśmy się w kilka lat.
Nie wiem o co chodziło @kizakowi.
Odnośnie ucisku nadmiernie rozbudowanych mięśni szyi na żyły odprowadzające krew z mózgu. Tak owszem może to być przyczyną omawianej choroby. Ale ja przewidziałem i taką ewentualność.
Przykład:
Miałem straszne problemy z kręgosłupem szyjnym. Brak lordozy, wypukliny itd ból nieopisany, propozycja operacji wiele rezonansów itd ble ble ble. Po rozpoczęciu leczenia guza w głowie wyleczyłem sobie cały kręgosłup. Znikły nadmiernie rozbudowane mięśnie oraz dodatkowo powiększone ich zaczepy, wypukliny i inne zwyrodnienia kręgosłupa na całej długości. Same po prostu znikły. Gdybym miał SM spowodowany uciskiem mięśni szyjnych na żyły wyleczyłbym się z SM.
Zwężenie pnia trzewnego jeżeli jest wrodzone to wyłącznie interwencja chirurgiczna jeżeli jest możliwa. Oczywiście tylko wtedy gdy zwężenie te daje objawy. Gdy jest wrodzona i daje objawy to daje je natychmiast a nie w wieku 20 czy 40 lat. Jeżeli objawy pojawiają się w wieku tych 20 czy 40 lat to pojawiły się one w wyniku deformacji lub jakiegoś ucisku np guza.
Deformacje można leczyć jak ja wyleczyłem kręgosłup czy inny organ.
Szkoda mi czasu na długie pisanie ale to chyba i tak jest zrozumiałe.
Borelioza często daje zbliżone obJawy do SM. Jasne, że daje ale i boreliozę można wyleczyć oczywiście nie przy użyciu antybiotyków. Gdy wdrożysz leczenia kompletne przeznaczone do wyleczenia z SM to pozbędziesz się boreliozy i po wyleczeniu nie będziesz wiedział na co właściwie chorowałeś, ale czy to ma znaczenie?
Podobnie wygląda sprawa patogenów wirusów, bakterii.
Cieszę się że nawiązała się dyskusja i są jeszcze ludzie, którym brak dobrych tłuszczy oraz brom i fluor i inne toksyny nie wyłączyły myślenia ;)
Dobrze się bawię.
izabela
Posty: 1
Rejestracja: 22 lis 2016, 9:31

Re: Skuteczne leczenie SM cz. I

Postautor: izabela » 19 lis 2018, 19:53

Boguś, czy oprócz żółtek mogę czymś uzupełnić fosfolipidy? Bardzo źle się czuję po zjedzeniu żółtek. Bez sił przez pół dnia. Ciężko na żołądku i w głowie. Dokwaszam żołądek, ale może za mało? Pewnie czegoś za mało, za dużo? Jakieś sugestie ;) Jeszcze nie zaczęłam suplementacji - dopiero zamówione witaminy. Homocysteina 9,56mmol/l , B12 415 pg/ml, D3 46,95. Pełno autoagresji: hashimoto, łuszczyca, nadciśnienie, podejrzenie SM. A
Awatar użytkownika
Bow1
Specjalista
Posty: 186
Rejestracja: 30 kwie 2016, 3:14
Lokalizacja: Jezioro Dadaj

Re: Skuteczne leczenie SM cz. I

Postautor: Bow1 » 22 lis 2018, 1:57

B12 i D3 jest malutko.
Możesz dodatkowo robić sobie np kotlety z indyka, kaczki, gęsi itd ale zadbaj by było to dobre mięso.
Dobrze się bawię.

Wróć do „Zbilansowane Kwasy Tłuszczowe (ZKT)”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość